Głowę Piotrowi Stańczakowi ścięli 7 lutego. 6 lutego premier Tusk powiedział publicznie, że nie ma mowy o płaceniu okupu porywaczom, to w grę nie wchodzi. 7 lutego w Pakistanie ścięli głowę geologowi Piotrowi Stańczakowi. Potem do polskich władz dotarł film z ostatnim pożegnaniem Polaka i z aktem zabójstwa. Potem media zaczęły nawoływać, by ze względu na uczucia rodziny zamordowanego zamilknąć nad jego trumną. Potem w lutym Talibowie wypuścili na wolność więzionego inżyniera, Chińczyka. Potem uwolnili porwanego Amerykanina, za jego głowę dano 1000 uwięzionych Talibów. Podobno pod koniec negocjacji za Piotra Stańczaka Talibowie żądali uwolnienia 4 uwięzionych współbraci. Dziś minął miesiąc i dzień od mordu na Piotrze Stańczaku. Cisza w mediach jest tak głęboka i dostojna, jaka panowała podczas jego niewoli, od września zeszłego roku do lutego, do 7 lutego 2009.
Ta sprawa wykracza poza zwykły w polityce rachunek strat i zysków; premierowi Tuskowi opłaciłoby się zapłacić za wolność uwięzionego Polaka górę złota. To kwestia imponderabiliów; jesteśmywspólnotą i musimy tę wspólnotę podtrzymywać i chronić, chroniąc każdego obywatela. Jest honor wspólnoty, honor narodu, honor drużyny. Honor istnieje i wiąże się z morale.
Ta stara opowieść o wiązce patyków, którą można złamać tylko łamiąc patyki po jednym, kolejno, dotyczy, jak myślę, i naszej polskiej wspólnoty, i wspólnoty krajów Układu Warszawskiego. Będzie nas łamał Pluton, pan kryzysu. Razem byłoby nam łatwiej, a gdy będziemy podzieleni, łatwiej będzie jemu.
Dzielne Węgry, mam niemiłe odczucie, że was zdradziliśmy.