wrzesień 27, 2007 – 9:17 pm
Siedzę w kuchni koło piecyka, na bujanym fotelu, piję zieloną herbatę. W piecyku coś się piecze, nie wnikam za dokładnie, co, nie jest to jednak placek ze śliwkami, choć niewątpliwie śliwki są częścią tej potrawy, co się piecze.
Moja Iwonka maluje sobie paznokcie lakierem turquoise i opowiada, że Wikary znowu musi sam szlifować formę, bo Wątrobianka [...]
wrzesień 27, 2007 – 8:05 pm
Włóżmy czerwone koszule w piątek, 28 września
wrzesień 27, 2007 – 9:41 am
Nic nie mogę zdradzić, ino to, że przebiegała w Podbrzezku-Zaskrończydle, i że na prośbę barona Rumianego, a jej obiektem była baronowa Rumiana z domu Purplewindow.
I jeszcze mogę ujawnić, co we wieczór, jakem przyjechał, pytalimy z baronem o radę kryształową kulę, co ją ma po prababce z rodu Koniecpolskich. Ale kula gadać z nami nie [...]
wrzesień 18, 2007 – 8:07 am
in autumn wind
a homeless crow
is blown
(co mniej więcej znaczy)
jesienny wiatr
unosi
bezdomną wronę
wrzesień 18, 2007 – 8:03 am
Zwykle myślisz, że hełm jest bardzo ciężki, ale gdy zaatakujesz zamek czy twierdzę i z góry zwalą się na ciebie strzały, kule, wielkie kamienie, wielkie kawały drewna i inne pociski, nie wyda ci się taki.
wrzesień 15, 2007 – 3:09 pm
Gdy Nakano Shogen popełnił seppuku, członkowie jego drużyny, zebrawszy się u Oki Hyobu, mówili o Shogenie różne złe rzeczy. Hyobu powiedział: „Nie należy mówić złych rzeczy o kimś po jego śmierci. I zwłaszcza gdy opłakujemy kogoś potępianego, powinnością samuraja jest wypowiedzieć o nim choćby najmniejszą pochwałę. Nie ulega wątpliwości, że za dwadzieścia lat Shogen zyska [...]
wrzesień 14, 2007 – 6:37 pm
Moja Iwonka przed podwieczorkiem wróciła od Romanowej z tajnego powitania literata Rąpucla, sto pińć kilo, jedyny taki w powiecie, i nie chciała nic powiedzieć, ino to, że przy wejściu stał wielgi bukiet białych leliji, i że Rąpucel tyż mo tak, iż lewe oko patrzy na prawe, a prawe w niebo.
Ale jak moja Iwonka zdrzemnęła się [...]
wrzesień 14, 2007 – 12:19 am
Dzisiej od rana nic mi się nie chciało, ale jednak poszedłem do lasu na obchód, i może nawet się opłaciło w sensie poznawczym, bo kiedy szedłem obok brzozowego zagajnika, za którym tuż jest lisia polana, widzę, że jedna brzoza ma strasznie gruby pień, gdzieś od 35 centymetrow nad poszyciem leśnym aż do metra siedymdziesiont pinć, [...]
wrzesień 13, 2007 – 1:53 pm
little snail, no different
asleep
awake
(co znaczy mniej więcej)
mały wężyk, taki sam
uśpiony
przebudzony
(i komentarz Lanoue)
I see the snail in this poem as Issa’s counterpart and, perhaps, his role model. Its perfect composure makes it a perfect Buddhist.
wrzesień 12, 2007 – 7:47 pm
house in deep shade
at high noon…
fireflies
(co znaczy mniej więcej)
dom w głębokim cieniu
w samo południe…
świetliki