Błogie ostatki jesiennego snu

Najciemniejsze dni roku, koniec jesieni, cóż dziwnego, że zapada się łatwo w sen… sen post-ekspozowy.

Ekspose premiera Tuska było jak słuchanie o karburatorze, o cylindrze; co zrobić, by przeciętny cylinder sprężał, a karburator zasysał długo i zdrowo; pierwsze pół godziny jak najbardziej, jesteś zainteresowana, potem pierwsze aaa, i niby zachwyt, ale i malutkie ziewnięcie, a w połowie drugiej godziny tak łatwo zasypiasz, jakby uśpił cię sam dr Depko; ale budzisz się, bo słyszysz, że nie, Polska nie podpisze europejskiej Karty Praw Podstawowych, i usypiasz z rozpaczy, a potem budzisz się, bo słyszysz wezwanie: „Ludzie wolni, idźcie tworzyć!” No ale twórcy to w zdecydowanej większości pracownicy najemni, więc mają oni tworzyć, ale bez zagwarantowania podstawowych praw pracowniczych? Taka sprzeczność przyprawia o ból głowy, i aaa aaa, ziewanie w późnojesiennym śnie.

Jednak co chwila budzą cię ze snu, bo kuszą do zjedzenia niesmacznych przysmaków. Podają niestrawne smakołyki. Podejrzanej świeżości łakocie. Jarmarczne prezenciki z zaskoczenia. Prym wiedzie pani Hallowa, matematyczka, która chce w procesji Bożego Ciała 2008 rzucić pod stopy swego ojca duchowego, prałata Henryka Jankowskiego, najpiękniejszy kwiat – egzamin maturalny z religii. Pilna duchowa uczennica, nawet córka duchowa prałata, matematyczka Hallowa, minister edukacji w rządzie Najjaśniejszej Rzeczpospolitej premiera Tuska. Największa sprzeczność tutaj jest nie tylko między naszymi aspiracjami do wsparcia polskiego społeczeństwa na wiedzy a pomysłem przeprowadzenia egzaminu maturalnego z katechizmu religii katolickiej, ale także między ogromnym rozmachem tej idei matury z religii, gdyby ją konsekwentnie przeprowadzić, a podobno umiarkowanymi środkami na oświatę.

Czy może w ostatnie dni jesieni odkryliśmy złoża uranu i ropy pod Tomaszowem Mazowieckim?

Taki prosty fakt, iż w Polsce jest 138 zarejestrowanych kościołów i związków wyznaniowych i każdy z tych związków może zażądać egzaminu maturalnego z katechizmowej wiedzy o swojej religii na takiej samej zasadzie, co katolicy obrządku łacińskiego, ten prosty fakt matematyczce Hallowej mógłby dać do myślenia, gdyby miała jakąś ideę zarządzania edukacją i oświatą w państwie demokratycznym, a nie ideę uganiania się za idejkami fixe.

MEN powinno teraz przygotować podstawy programowe, pytania i egzaminatorów dla katechizmów 138 kościołów i związków wyznaniowych, jeśli jakiś prawosławny czy Adwentysta Dnia Siódmego czy Krisznaita chciałby zdać maturę z wiedzy o swojej religii. Tak jakbyśmy mieli za dużo laureatów nagrody Nobla z zakresu nauk ścisłych, a teraz musimy zakasać rękawy i popracować nad katechizacją kraju, bo może za 50 lat znowu konklawe w Rzymie wybierze na papieża Polaka po studiach teologii.

Tworzyć, tworzyć.. tworzyć egzamin maturalny z katechizmu.

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany aby móc komentować.