Identyfikacja

We wtorek powielkanocny poszliśmy do False-Ogrodnicków na post-świąteczne zebranie kółka bezpiórych dwunogów w naszy Lipnicy.

Ja się wcale nie wybierałem, ale koło południa zaszedł do mojej pakamery Tatuś mojej Iwonki i mówi: Gajowy, wyjdźta trochu do ludzi, nie możeta siedzieć stale przed kompem jakjaka sowa. Wcale nie to, mówię, ino Lederg zmarznie, patrzcie jaka zamieć. Akota samego zostawić nie chcecie? Ano jakby został sam, toby jego odwaga osłabła,mówię. Aha, mówi Tatuś mojej Iwonki, a gdybym ja dał wam do wyścielenia kosza kawałek burki po tym przodku barona Rumianego, co pierwszy jeździł na Zündappie?To już nie wypadało odmówić i poszliśmy w kłębach śniegu do samochodu mojej Iwonki.

Przez śnieg w ogrodzie False-Ogrodnicków słabo było widać znaki wyrysowane na niebie przez gołe gałęzie, ale wyglądało, że przekaz skrócił się o połowę. Od proga Tatuś mojej Iwonki, jeszcze w paltocie, berecie i szalu, wyjął z kieszeni ogromny flakon pachnidła i wołając „śmigus-dyngus” zaczął skrapianie pań od False-Ogrodnickówny, która w rozradowaniu tylko osłaniała dłońmi okulary. Kropił też panów, baron Rumiany się od pachnidła uchylił, ale reszcie koleżeństwa się dostało, Kulawej Elce, co jest twardą zwolenniczką żywności modyfikowanej genetycznie, jak i my wszystkie, i Aptekarzowej. Cała reszta kółka bezpiórych dwunogów była sympozjum baronowej Purpułłindoł w Podbrzezku-Zaskrończydle.

Zaraz poprosili do stołu. False-Ogrodnickówna jeszcze dodała każdemu papierowe serwetki koło talerza i nalała barszczyku do filiżanki, a już Sąsiad uroczyście wnosił półmisek z pieczenią z karkówki, za nim False-Ogrodnick niósł salaterki z ziemniakami i jarzyną. W tyn moment Aptekarzowa dostała strasznego ataku kaszlu, a potem nagle ogłosiła, że od teraz jest wegetarianką i poprzestanie na ziemniakach posypanych koperkiem i na mizerii. Prawie wszystkie z kółka popatrzylimy na nią z dumą i radością. Od teraz mamy w Lipnicy pięciu wegetarian: ja, moja Iwonka, baron Rumiany, Wikary, Aptekarzowa. Lederg zagruchał w koszyku, to Sąsiad się uprzejmie zaofiarował, że go wyniesie do ogródka, nie zgodziłem się, Lederga się z koszyka wyjęło, siadł koło mnie na krześle i tak już siedział,dostał trochu karkówki, ale nie chciał.  

Jedliśmy, False-Ogrodnick opowiadał o swoich podróżach, i w jakim kraju świata najbardziej nie lubią kotów i dlaczego.

Konwersowaliśmy.

Potem przyszła pora na ciasta i wino.

Tatuś mojej Iwonki komplementował: doskonała babka z rodzynkami, zakalec jeszcze nikomu nie zaszkodził, trochu nawet dodaje wilgoci, o piernik, tyż zakalczyk, to ma jakiś charakter, piernik z zakalcem to nawet ciekawe. Pamiętam, gdy byłem w Kielcach małym chłopakiem, to jak matka ciasta piekła, nawet drzwi od kuchni nie można było otworzyć, jak której gospodyni baby oklapły, to wstydu było na całe Kielce, ale dziś inne czasy, liberalizm gospodarczy, każdy oszczędza na drożdżach i gazie. Pozwólcie, False-Ogrodnickówno, że poczęstuję się jeszcze makowcem, pierwszorzędny,bakalie, o, też zakalec.

Zapatrzyłem się w czerwone półsłodkie wino w kieliszku, myśląc, że Cukierniczka lepsze ciasta wypieka, i czy wobec tego ciasto bez zakalca przemawia za wolnym rynkiem, a czy też aby zakalec w cieście domowym nie byłby doskonałym argumentem przeciwko własności prywatnej?

Wzniosłem zdrowie gospodyni, False-Ogrodnickówny, i zapytałem, czy w ogrodzie co robiła?Tak, odpowiedziała pogodna False-Ogrodnickówna, w ogrodzie wszystko już wycięłam,a popatrzcie, Gajowy, tej paprotce też wyrwałam pół liści, miała długie do ziemi, a teraz ledwo ją widać znad doniczki, ale, mówiła False-Ogrodnickówna, potem odrośnie.

Byłaby pora na śpiewy, ale Tatuś mojej Iwonki zaczął przynaglać, że śnieg przestał padać, on musi do domu szybko wrócić, chętnie weźmie trochę ciast od False-Ogrodnicków, a w domu ma ciekawy teleturniej.

Co było robić, zebralimy się i poszli, cichutko sobie śpiewałem, niosąc kosz z Ledergiem do samochodu mojej Iwonki. Aptekarzowa z baronem Rumianym poszli na piechotę w stronę  apteki, kulawa Elka odjechała do Zaskrończydła. Musiała dowieźć baronowej na bal maskowy arcykapłański pektorał z 12 kamieni szlachetnych, z zasobów plebanii, co go udoskonalił Kuba; dodał migającą lampkę,teraz pektorał rzuca randomalne blaski, spodoba się profanom. A Wikaremu wachlarz.

Lederg zagruchał, jak zwykle, gdy moja Iwonka wrzuca nadbieg.

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany aby móc komentować.