Ktoś na górze pomyślał, że w maju na pewno przyda się nam wzorzec miłości, wzorzec o charakterze państwowotwórczym. Dla wygody ludu w piśmie obrazkowym (tabloidzie) dano nam serię obrazków do przestudiowania: oto mały Jaś (59 lat) ze swoją Małgosią (wiek nieznany) przychodzą na kolację do lokalu. Siedzą przy stoliku, piją, oto chłopiec całuje słodko w policzek ukochaną, oto wzruszająco niezręcznie obejmuje ramieniem jej krzepką szyjkę, oto czule całuje małą łapkę, oj, a to co? Zatyka jej usta ręką, jakby mówił; milcz, kwiatuszku, to miejsce publiczne, mówić będziesz w domku. Dokładnie jak na niewinnych kolorowanych pocztówkach sprzed wojny, może nawet I światowej.
Lecz co to? Na jednym zdjęciu chłopczyna je kotlecik, z kwaśną minką, bo widać już nie może, a Małgosia patrzy na niego z zimną uwagą: jeszcze trochę Jasiowi brakuje do optymalnej wagi. Oj, to nie Małgosia, to surowa guwernantka, ojoj, to Baba Jaga. Ojojoj, co to się będzie działo w domku z piernika po tych wszystkich różach, całuskach i winie.