lipiec 31, 2008 – 11:54 am
short summer night–
at the gate a happy
nettle tree
(dobrze byłoby, gdyby to znaczyło mniej więcej)
krótka letnia noc
przy furtce szczęśliwa
pokrzywa
(albo przynajmniej tak)
krótka letnia noc
przy furtce szczęśliwe
pokrzywowe drzewko
(ale to jest tak)
krótka letnia noc
przy furtce szczęśliwy
wiązowiec
(to niech będzie przynajmniej tak)
krótka letnia noc
przy furtce szczęśliwa
obrostnica
lipiec 25, 2008 – 10:04 am
Siedzieliśmy z Ledergiem pod jarzębiną przy lisiej polanie. Ja czytałem książkę od Klemensa, a Lederg też chyba czytał, ale nie każdą stronę. Czasem patrzył, czasem zamykał oczy. Zaczytaliśmy się, i trochę mnie zaskoczył jakby z równoległej rzeczywistości zmaterializowany koło naszej z Ledergiem ławki Wikary alias W. alias Wu, z małym czerwonym plecaczkiem. Wu przysiadł na [...]
lipiec 22, 2008 – 7:44 pm
Poszedłem dziś w południe do Klemensa. Przy furtce rośnie stara robinia, która wolałaby, by nazywano ją akacją. Po trawniku skakał białobrązowy drozd. Dom Klemensa jest mały i niski, framugi okien są niebieskie, od wschodu stoi krępa wieża.Klemens poprowadził mnie na wieżę; tam na parterze są książki, na piętrze książki, na poddaszu książki, luneta i lornetki [...]
lipiec 21, 2008 – 10:20 am
Kółko bezpiórych dwunogów przyszło w komplecie i punktualnie o 5 minut 15. Niby wszystko bez zmian, ino Wikary rzekł od drzwi, że przybywa incognito, żeby mówić do niego W. I jeszcze włosy miał splecione w mały warkoczyk, bo zapuszcza. Niektóre zeszczupleli, a inne się poprawili, a że Kuba zamontował w drzwiach wejściowych czujnik masy ciała, [...]
lipiec 16, 2008 – 6:12 pm
Zaszedłem wieczorem do kuchni mojej Iwonki po agrafkę. Na krześle Iwonki spała kotka z zielonymi oczami. Za oknem pociemniało, zaczęło kropić. Zaparzyłem sobie herbaty jaśminowej i siadłem na fotelu bujanym koło pieca. Ze strychu dobiegła salwa śmiechu. Kawałeczek tynku z sufitu wpadł mi do filiżanki. I jeszcze jedna salwa, i jeszcze jedna. Z kandelabra pod [...]
lipiec 4, 2008 – 11:58 am
Koło piątej podjechał samochód Sołtysa, wysiadła z niego Sołtysowa. Przyniosła w cień lipy dwa złocone krzesełka, stolik, obrus haftowany w pszczoły i wielki kosz piknikowy. Nakryła do podwieczorku, założyła słuchawki ipoda i zaczęła przeglądać opiniotwórcze pisma.
Zmieniłem nogę prawą na lewą.
Sołtysowa nalała sobie kawy z termosu, poplamiła gazetę.
Stałem pod lipą w pozycji Wkrsasana.
Sołtysowa nałożyła sobie trochę [...]