W tłusty czwartek przed obiadem stałem sobie, wsparty na kijku, i patrzyłem na naszą wspaniałą lipnicką promenadę. Lipki i chochoły na przemian, w chochołach róże, wszędzie grubo śniegu. Świeciło słońce, po prawej na lodowisku lotni obywatele Lipnicy kręcili piruety, najzwinniej Cukierniczka, wyubierana w fioletowe futra, a z lewej strony promenady, tam, gdzie w lecie [...]
Już trzecią godzinę siedzieliśmy i dyskutowali. Bo w Traumlandzie w ogóle nie ma pierogów ruskich Elki, lepionych w Irlandii. Zrobiliśmy nieformalny miting kółka dwunogów bez piór u Kulawej Elki, koło okrągłego stołu, i najpierw obżałowaliśmy ruskie z Irlandii. Potem stanęło na egzekutywie pytanie: co robić? Po drugiej godzinie ustaliliśmy, że trzeba będzie lepić samemu. Wu [...]
Robiliśmy trzecią przebieżkę, gdy spod domu False-Ogrodnicków ruszył wielki szary samochód, za nim mały szary, a spod sąsiedniej posesji dołączył trzeci w kolorze cyklamenu. Gdy wjechali na rondo i znikli, podbiegliśmy do furtki. Zamknięte, powiedział baron Rumiany. Aptekarzowa wyjęła z wewnętrznej kieszeni żakietu coś małego, zawiniętego w zielony jedwab, przyłożyła do zamka, coś powiedziała po [...]
Ta róża jest taka piękna, mówił do sprzedawczyni właściciel sklepiku z owocami, że położyłbym ją sobie koło łóżka. Róża była herbaciana, bez zapachu, krzepka; wybrałam szare renety i żółte gruszki lukasówki, a potem poszłam w stronę Rynku dziurawym chodnikiem mojego miasteczka, z konieczności patrząc w dół. A więc takiś ty jest, owocarzu! Taki obraz unosi [...]