Polska sobótka 2009

Dziś środa 24 czerwca, można by rozpalić sobótkowe ognisko, ale te chmury…  Za kobiece rytuały niech wystarczy rytualik z soboty 20 czerwca, czyli szabatu, mówiąc językiem ducha, albo subotnika, mówiąc językiem młodzieńczych wspomnień niektórych dam, które powiedziały sobie:  Zestrzelmy myśli  w jedno ognisko, i w jedno ognisko duchy!, i tak uczyniły. 3 000 Polek zamknęło się na dwa dni w luksusowym getcie Sali Kongresowej i, programowo odciąwszy się od mężów, przepraszam, mężczyzn, pracowało nad przyszłością Polski. W niedzielę Kongres polskich pań Bochniarz, Kwaśniewskiej, Środy, szczęśliwych żon panów Bochniarza, Kwaśniewskiego i Środy, ruszył po władzę. Wydawało mi się, że szans nie mają wielkich, póki nie znalazłam w Internecie informacji, że Kongres zorganizowała i należy do jego rady programowej wielka amerykańska (niech żyje rodzaj żeński!) firma public relation, Hill & Knowlton. Uspokoiłam się od razu – nasze damy na pewno zdobędą ten parytet 50% , a może i wyciągną 51%. Hill & Knowlton to naprawdę świetni fachowcy, którzy potrafią zdziałać cuda, gdy są odpowiednio zmotywowani. Opłaceni przez Kuwejt, potrafili pchnąć USA do wojny w zatoce, okłamując Komisję Kongresu Amerykańskiego i urządzając performance teatralny z córką ambasadora Kuwejtu w roli pielęgniarki. Niewinna młodziutka Nayirah publicznie kłamała, zeznając, jakoby była naocznym świadkiem, gdy iraccy żołnierze zabijali setki kuwejckich niemowląt. Wstrząśnięci członkowie Senatu zagłosowali za interwencją w barbarzyńskim Iraku, prezydent Bush nie raz, wzburzony, przytaczał w swych wystąpieniach świadectwo kłamliwego dziewczęcia. To, jak widać, zgoła sabatowy, a nie sobótkowy temat. Teraz tylko trzeba ustalić, kto, ile i komu zapłacił za organizację sobótkowego Kongresu Kobiet, i wszystko będzie jasne – jak to przy migotliwym świetle ogniska. Damy chyba pragną władzy, a ich mężowie może jeszcze czegoś.

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany aby móc komentować.