Miesięczne Archiwa: październik 2009

und das ist auch gut so

W noc z 26 na 27 października, ot tak z poniedziałku na wtorek, zakończyła pertraktacje i obejmie rządy w Brandenburgii, krainie w centrum Europy, koalicja SPD i Die Linke. Czerwono-czerwoni. Lewica i Lewica. Centrum Europy jest czerwone. W centrum krainy Brandenburgii zaś leży wolna kraina miejska Berlin, założona na kościach słowiańskich przodków, rządzona przez SPD, [...]

Czterdziestu czterech sprawiedliwych

W obliczu ostatecznego końca wszelkich wakacji poszukuję pociechy.
Piątek sam  przyniósł posłanie czterdziestu czterech  bogatych  Niemców do Angeli Merkel. Lekarz dr Lehmkuhl, inicjator apelu, powiada, że proszą swój rząd, by opodatkował dodatkowo ich majątki w wysokości 5%  i podjął systemowe działania społeczne, by zaradzić  bezrobociu, biedzie i nierównościom społecznym w czas kryzysu , inwestując w edukację, [...]

Parasole

W poniedziałek wczesną nocą szliśmy jedno za drugim ulicą Grodzką; najpierw córka pod parasolem granatowym, potem mąż z czarnym parasolem córki, na końcu ja z zielonym. Mój mąż niedawno pochował swego ojca i niósł żałobny parasol. Tak się składnie ułożyło – strugi zimnego ulewnego deszczu, który wszystko oczyszcza, nad osieroconym synem ochrona czarnego parasola; dlatego, [...]

Rozpamiętywanie

Musiałam odwiedzić ostatnio kaplicę cmentarną na Rakowicach. Unikam tego miejsca, ale tym razem się nie udało. Egzekwie żałobne mknęły bardzo szybko do przodu, nie niosąc ze sobą żadnej treści, nie mówiąc o pociesze, więc wykorzystałam ten czas do ćwiczenia wyobraźni. Pachniały białe lilie, ułożone na trumnie.
Na Rakowicach spoczywają doczesne szczątki mej prababki, której fotografię widzę [...]

Szpinak

Moja Iwonka gotowała na kolację szpinak; wypłukała liście, odcięła korzonki, biorąc po garści szpinaku kroiła go grubo i kładła do garnka, dosypując porwany koperek.
Ja siedziałem za stołem i na kawałkach papieru pakowego malowałem turkusowe gwiazdki. Tatuś mojej Iwonki kładł na każdym papierku po trzy kawałki suszu jabłkowego, a Piekarz kleił kopertkę i owiązywał złotym sznureczkiem. [...]

Ofiara całopalna

Poszliśmy znowu z moją Iwonką do Klemensa, i z tortem daktylowym. Dał nam koce, bo trochu zimno, i zaprosił do ogrodu. Podeszliśmy trawnikiem do jabłonki. Przed jabłonką stał wielki trójnóg, jakby ze złota, ale może pozłacany; moja Iwonka wspięła się na palce, spojrzała i mówi: dorzuciliście złote opiłki.
A tak, mówi Klemens, przed godziną Kuba przyszedł [...]

wakacyjna lektura

Wnuczka doktora Mściwujewskiego szczerze wątpi, czy drapieżny ptak, trzymający w dziobie węża, który przysiadł na wysokim postumencie przed willą jej dziadka, to Turul. Wprawdzie z Muszyny na Węgry niedaleko i święty ptak Węgier z łatwością by doleciał, ale Turul zwykle trzyma w dziobie strzałę czy miecz, a nie węża. Zagadką jest też metal, z jakiego [...]