październik 6, 2009 – 7:23 pm
Moja Iwonka gotowała na kolację szpinak; wypłukała liście, odcięła korzonki, biorąc po garści szpinaku kroiła go grubo i kładła do garnka, dosypując porwany koperek.
Ja siedziałem za stołem i na kawałkach papieru pakowego malowałem turkusowe gwiazdki. Tatuś mojej Iwonki kładł na każdym papierku po trzy kawałki suszu jabłkowego, a Piekarz kleił kopertkę i owiązywał złotym sznureczkiem. [...]
październik 5, 2009 – 7:43 am
Poszliśmy znowu z moją Iwonką do Klemensa, i z tortem daktylowym. Dał nam koce, bo trochu zimno, i zaprosił do ogrodu. Podeszliśmy trawnikiem do jabłonki. Przed jabłonką stał wielki trójnóg, jakby ze złota, ale może pozłacany; moja Iwonka wspięła się na palce, spojrzała i mówi: dorzuciliście złote opiłki.
A tak, mówi Klemens, przed godziną Kuba przyszedł [...]
wrzesień 14, 2009 – 2:38 am
Stałem przed domem mojej Iwonki z doniczuszką w rękach. Dym szedł z komina. Okno kuchni było uchylone, odbijało cisa sprzed wejścia. Wszedłem do kuchni przez sionkę. Gajowy, dzwoniłam do was więcej niż 15 razy. Czemu nie odbieracie telefonu? Nie łączyło, powiedziałem. Komórka zadzwoniła. Co to, esemesik od Aptekarzowej? Nie, to budzik, powiedziałem. Co tak nabożnie [...]
sierpień 25, 2009 – 10:13 pm
Iwonka, to ja, Wasz Gardbois. Mówię do Was ze szklanej kuli, z pakamery. Wszystkie jeszcze siedzą w kuchni, co tu przyszli w niedzielę.
Pytaliście, na jakiej diecie jesteśmy teraz w Lipnicy, to Wam powiem, że na żadnej.
W niedzielę na obiad my z Wikarym jedliśmy dahl z czerwonej soczewicy, Tatuś zaspał, ale poczekaliśmy na niego, jadł rosół [...]
sierpień 6, 2009 – 11:57 am
Siedziałem wczoraj w mojej pakamerze w szlafroku w smoka i pisałem maila do mojej Iwonki. Zasadniczo piszę go co niedziela wieczór, ale aby być wiernym sobie, trzeba czasem się zdradzić, jak mówi Komornik od liberałki Eugeniuszowej. Nic mu wtedy nie powiedziałem, bo co z takim gadać, ale patrzę wieczorem, Lederg, co zwykle drzemie z głową [...]
Poszedłem wczoraj pod wieczór do Klemensa, bo mnie wezwał. Myślałem, czyby nie wziąć Lederga, i wziełem go, ale po trawie nie chciał chodzić, został w bibliotece. Klemens wziął konewkę i poszliśmy do ogrodu, do nowej jabłonki. Świeciło przedwieczorne słońce, kora jej posrebrniała? pytam Klemensa, ale on głową kręci, patrzę, od mojej strony jest kilka jabłuszek, [...]
W pierwszą sobotę maja skoro świt zaczęliśmy szykować w kuchni mojej Iwonki uroczyste śniadanie. Piekarz krajalnicą kroił cieniuśko wędliny, układał na półmiseczkach, kroił babkę drożdżową, do stołu ja musiałem nakryć, żeby obrusu nie poplamił, bo Piekarz na krajalnicy pociął sobie cztery palce, a piąty nożem do chleba. W zamian on dokończył mój sos tatarski, pokroił [...]
marzec 26, 2009 – 10:56 am
Nasze małe kółko lipnickich bezpiórych dwunogów zbierało się wczorej wieczorem u kulawej Elki. Elka wesolutka, Kuba ponury, do nikogo się nie odzywał, kroił cieniutkie plasterki kartofli na sałatkę. Nikt nie przyniósł szardonej ani innych tanich win; Kuba nie chciał wydać kluczyka od piwniczki, Aptekarz musiał podjechać do apteki po nalewki. Schodziliśmy się wszystkie powolutku, [...]
marzec 22, 2009 – 3:47 pm
Pierwszego dnia wiosny wstałem skoro świt, kot Lederg spał, ani nawet nie chciał śniadania, to poszedłem sam na obchód sobotni. W Lipnicy pusto, tylko kłapcie śniegu, wielkie jak gęsie pióra, szalały w powietrzu. Nikogo na głównej uliczce, ino z furtki False-Ogrodnicków wybiegła postać w czarnej pelerynie i znikła w śnieżycy. To False-Ogrodnickówna ze swoim narzędziem [...]
W tłusty czwartek przed obiadem stałem sobie, wsparty na kijku, i patrzyłem na naszą wspaniałą lipnicką promenadę. Lipki i chochoły na przemian, w chochołach róże, wszędzie grubo śniegu. Świeciło słońce, po prawej na lodowisku lotni obywatele Lipnicy kręcili piruety, najzwinniej Cukierniczka, wyubierana w fioletowe futra, a z lewej strony promenady, tam, gdzie w lecie [...]